Leszcze na feedera w wodzie stojącej

Skuteczne łowienie leszczy w wodzie stojącej wymaga dobrania optymalnej odległości łowienia, zastosowania odpowiedniej zanęty i co według mnie najważniejsze – dopasowanie rozmiaru haczyka, rodzaju i wielkości przynęty. Sprawa  doboru przynęty jest w większości porad sprowadzona do roli drugorzędnej. Moim zdaniem w skutecznym łowieniu leszczy przynęta jest najważniejsza. Wielokrotnie przekonywałem się, że tylko ta jedna przynęta kusiła leszcze do brania. Na jeziorach i zalewach był to gnojak lub kukurydza. Na wąskich kanałach ochotka lub pęczek 5-8 ochotek. Innym razem wyłącznie grube białe robaki selekcjonowały brania leszczy.

 

 

Bardzo rzadko udaje się szybko znęcić i łowić leszcze w jeziorze czy szerokim kanale blisko brzegu. Leszcze przebywają w miejscach gdzie mogą ciągle żerować lub w strefach stałego nęcenia. W związku z tym na łowiskach szerokich najszybciej i z dużym prawdopodobieństwem sukcesu dobierzemy się do leszczy 30-40 metrów od brzegu.

Aby łowić na takiej odległości możemy zastosować technikę odległościową ze spławikiem lub feedera.

Wybraliśmy się z Piotrami, Kozakiem i Zimniewiczem dwukrotnie na szeroki odcinek

Kanału Żerańskiego oraz na kanał zrzutowy połączony z rzeką Wisłą w Warszawie.

Chcieliśmy sprawdzić najskuteczniejsze przynęty i zestawy oraz wskazać odległości przebywania leszczy.

W trójkę łowiliśmy na feedera w odległości ok. 30 metrów  a przy brzegu na bata lub tyczkę próbowali łowić Rafał Pykało i Paweł Wilk.

Do nęcenia na kanale zrzutowym użyliśmy  jasną zanętę leszczową a na Kanale Żerańskim dodaliśmy jockersa i w tym celu dodatkowo domieszaliśmy 50% jasnej gliny rozpraszającej.

Za każdym razem dodawaliśmy porcjami topioną kolorową pinkę. Przy wysokiej temperaturze białe robaki są bardzo ruchliwe co przy nęceniu koszyczkiem i punktowym łowieniu z dna nie jest pożądane.

Pierwsze kilka zarzutów wykonywaliśmy dużym koszyczkiem bez własnego obciążenia. Nie należy przesadzać z wstępną ilością zanęty nie znając rybności łowiska. Wystarczy 2-5 dużych koszyczków. Przy spodziewanym słabym żerowaniu pierwsze nęcenie można pominąć i stosować od razu mniejszy z dostosowaną gramaturą. My stosowaliśmy 25-30gram ze względu na większą odległość łowienia.

Piotr Kozak zacina kolejnego leszcza.

Ze względu na gęstą przybrzeżną roślinność hol musiał być prowadzony z wysoko podniesionym kijem.

Dobór właściwej przynęty na Kanale Żerańskim zaczęliśmy od ochotki, następnie doszła pinka. Efekt - pojedyńcze krąpie. Następnie na haczykach nr 14-16 lądowały kolorowe duże białe robaki na które rzadko trafiały się niewielkie leszczyki do 25 dkg. Następnie próbowaliśmy łowić na same białe robaczki. Wstrzeliliśmy się. Na 3 robaki raz po raz mieliśmy bardzo szybkie brania walecznych leszczy 400-700 gramowych. Największe łowił na 3 białe + 2 kastery Piotrek Kozak. Ryby zupełnie nie reagowały na czerwony kolor przynęty.

O braku reguł w doborze przynęt przekonalismy się 2 km dalej na kanale zrzutowym. Na tamtym łowisku skuteczne okazały się trzy czerwone grube robaki a także 1-2 gnojaki. Kolor biały przyciagał drobnice. Na dopasowana przynetę zamiast krąpików zaczęły brać leszczyki 20-40 dkg oraz trafił sie karaś.

Po dobraniu złotej przynęty mogliśmy testować ułożenie wędek. Brania były pewne ale każde spóźnienie kończyło się pustym zacięciem lub spadkiem zbyt słabo zaciętej ryby w trakcie holu.

Piotrkom sprawdzało się ustawienie pionowe jak na rzece. Zdecydowanie słabiej spisywało się równoległe ustawienie względem brzegu i sygnalizowanie brania na szczytówce.

Osobiście próbowałem  łowienie z wędkami prostopadłymi do brzegu i z małpkami jako sygnalizator.

Skuteczność zacięć była jeszcze lepsza niż przy ustwieniu pionowym. Warunkiem dobrego zacięcia była ciągła obserwacja. Zdarzała się wyjątkowo bardzo mała liczba samozacięć co przy wędkarstwie gruntowym jest dosyć częstym zjawiskiem.

Na obu łowiskach przy brzegu (10-12m) brały wyłącznie krąpie i pojedyńcze leszczyki do 100 gram. Potwierdziło się przypuszczenie, że łowienie leszczy blisko nie uczęszczanego przez spławikowców brzegu na szerokiej łowisku jest bardzo trudne. Za to użycie feedera pozwala dotrzeć do stada leszczy, które żerują w środkowej cześci akwenu.

W trakcie łowienia najłowniejszymi zestawami okazały się klasyczne z rurką antysplataniową i koszyczkiem.

Dużo mniej skuteczna była sprężyna zanętowa oraz koszyczek uwiązany na bocznym troku.

Na Kanale Żerańskim ponad godzinę poświęcilismy na szukanie najskuteczniejszej przynęty. Przez pozostały 4 godziny na 3 wędki udało nam sie złowić około 10 kg średnich leszczy.

Trochę nas ten wynik zaskoczył. Na odbywających się po drugiej stronie częstych zawodach nikt nie był w stanie skutecznie dobrac się do średnich leszczy.

 

Łowiący na spławik Paweł i Rafał nie złowili przy brzegu większej ryby niż 100 gram.

Zastosowanie feedera oraz trafienie w gusta leszczy z przynętę przyniesie nam dużo satysfakcji i obfity połów.

Warto czasem odłożyć baty, tyczki i inne spławikówki aby spróbować metody gruntowej i przekonać się o rybności szerokich łowisk.