Norweskie - wędkowanie w fiordach

W tegorocznych wakacyjnych planach znalazł się po raz pierwszy wylot do Bergen. Dotychczas Norwegia kojarzyła mi się z długą nocą (lub dniem) oraz cenami kilkakrotnie większymi niż w Polsce. 

 

Teraz dodałbym, że to idealne miejsce na wypoczynek połączony z amatorskim łowieniem w fiordach.

Ze względu na limity bagażowe mój ekwipunek składał się z kilku paczek gumowych przynęt. Resztę sprzętu amatorskiego użyczyła mi mieszkająca na miejscu rodzina.

Mieszkałem i wędkowałem na wyspie Storebo w pobliżu Bergen.

Spotkałem nielicznych wędkujących w brzegu. Ich technika polegała na spinningowaniu ciężkimi pilkerami.

Jednak taka technika przy dużej liczbie zaczepów na dnie powodowała małe zaintersowanie ryb.

Pomimo przeciwności losu i wędkowanie w czasie odpływu (woda płynęła jak w rzece) udało mi się złowić pierwszą makrelę.

Kolejne łowienie, już bez miejscowych przewodników odbyliśmy rodzinnie  z daleko wysuniętych na wodę pomostów.

 

Takie łowisko miało jeden duży pozytyw. Można było łowić w pionie 30 metrów od brzegu.

Gdy ciężki spinning nie przyniósł żadnych efektów spróbowałem łowić z dna.

Na krewetki zacząły się trafiać małe kolorowe ryby. Wśród nich wargacze.

Przy wyciąganiu przynęty przypadkiem zauważylem ryby blisko powierzchni.

Okazało się, że do rzucanych resztek krewetek zaczęły podpływać większe ryby.

Zacząłem łowić 1-3 metry pod powierzchnią wody.

Początkowo na pilkera z przywieszkami z krewetką lub kawałkiem ryby.

    

Następnie na jedynego żółtego jiga z pomarańczowymi twisterami.

Wyniki były zaskakujące. Z wydawałoby się martwej wody raz po raz udawało się wyjmować różne gatunki ryb.

 Co ciekawe na przynęty naturalne - krewetki i kawałki ryb brały głównie ostroboki i rdzawce. Na twistera już tylko dorsze czarniaki oraz agresywne makrele w tym jeden 50 cm okaz.

Kolejna wyprawa następnego dnia przyniosła jeszcze więcej brań. Połączenie nęcenia kawałkami ryb z lekkim spinningiem dawało świetne rezultaty. Bez wabienia ryby były bardzo rozproszone.

 

Łowiąc z brzegu możemy liczyć najczęściej na 5 gatunków : makrele, czerniaki, rdzawce, ostroboki i dorsze. Bezpośrednio z dna także różne małe tzw. "kolorowe rybki". 

Przeciętna waga 0,5-1,5 kg. Im dalej od brzegu tym ryby są większe.

Do wędkowania brzegowego wystarczy wędzisko 3-3.90 m z mocnym kołowrotkiem i żyłką  0,25 mm. Ryby są bardzo silne i bronią się nagłymi zrywami we wszystkich kierunkach. Dlatego też nie ma co przesadzać z finezją.

Łowienie w fiordach to czysta przyjemność. Mamy zagwarantowaną ciszę i spokój.

Szczerze polecam.

Nawet gdy spróbujemy łowić blisko drogi. Norwegowie są bowiem chyba najbardziej w Europie "nakręceni" na używanie samochodów z cichym  napędem elektrycznym.