Zimowe płocie na dwa sposoby

Przy łowieniu płoci i innych ryb spokojnego żeru na spławik powstaje pytanie czy używać zanęty spożywczej czy tylko gliny i ziem z jockersem. 

Aby odpowiedzieć na to pytanie i na konkretnym przykładzie wykazać różnicę wybraliśmy się z Markiem Ratajskim na najpopularniejsze łowisko jesienno zimowe w okolicach Warszawy czyli Kanał Królewski na wysokości Aleksandrowa.

Umówilismy się, że Marek będzie nęcił zanętą spożywczą i mieszanką gliny rozpraszającej z ziemią i jockersem. Do mojej dyspozycji pozostał wyłącznie nośnik jockersa.

Na zdjęciu zielone miski to zanęta Marka a moje białe i pomarańczowa. 

Do donęcania przygotowaliśmy również ugotowane konopie, kolorowe topione pinki oraz castery.

Do łowienie oczywiście gruba ochotka i żywe pinki.

Na pierwsze nęcenie  Mistrzu "nakarmił" ryby 12 kulami z ręki i 12 z kubka a ja odpowiednio 6+10.

 

Przy powiększeniu poniższego zdjęcia można zauważyć patent jaki Marek stosuje oznaczając miejsce nęcenia. Jest to pomarańczowa pływająca kulka na 30 cm sznurku, która pomaga celnie nęcić na szczytówkę. 

Około 15 lat temu przyszła do Polski moda na nęcenie kubkiem zamocowanym na końcu tyczki. Część zawodników podeszła sceptycznie do nowego trendu. 

Dzisiaj nie zobaczy się nad wodą"tyczkarza" bez tego patentu.

Nie istnieje inna metoda nęcenie, która byłaby tak dokładna jak "kubeczkowanie".

Drugą zaletą jest możliwość podania zanęty w formie sypkiej np. zanęty, konopii lub robaków w tym jockersa. 

Strzelanie procą robakami lub ziarnami jest mniej celne za sprawą wiatru a osiągana powierzchnia nęcenia zawsze będzie większa niż kubkiem.

Tego dnia woda minimalnie płynęła. Zastosowaliśmy zestawy od 0,5 grama do 1,5 grama.

Przez dwie godziny każde moje wstawienie zestawów 0,5 gr a póżniej 0,8 gra kończyło się braniem. Niestety tylko co czwarta ryba lądowała w siatce.. 

Łowisko w trakcie gruntowania nie wykazało żadnych zaczepów. W trakcie łowienia okazało się, że podwodne zielsko rośnie od dna aż do 1 m pod powierzchnię przy głębokości kanału ponad 3 metrów. Radość z dużej liczby brań znacznie osłabła. W wodzie przez kilka godzin łowienia zostawiłem jeden zestaw i 15-20 przyponów..

Marek miał mniej brań ale za to każdą zaciętą rybę wrzucał do siatki.

Po godzinie zaczał donęcać. Najpierw do kubka wędrowały konopie.

Potem dwie kulki, zanęta i glina.

Następnie szczypta pinek i do wody.

Najlepszą przynętą na delikatnie biorące płocie była jedna ochotka na małym haczyku nr 22.

Po donęceniu na branie nie trzeba było długo czekać.

      

Marek po wstawieniu zestawu lekko go przytrzymywał i po 10-20 sekundach następowało powolne chowanie się spławika.

  

Tego dnia brały płocie w przedziale 80 - 250 gram.

 

Delikatne przypony narzucają podbieranie ryb. Można je przyjmować "na klatę" ale może to się skończyć urawaniem przyponu lub wypięciem ryby co niemal zawsze skutkuje poplątaniem całego zestawu.

  

Dłuższe wyczekania branie powoduje lepsze zassanie przynęty i pewniejsze zacięcie.

 

Przez pierwsze dwie godziny liczba brań w samej glinie z jockersem była wyraźnie większa. 

 

Po tym czasie brania w obu łowiskach osłabły i aby systematycznie mieć brania należało łowić bardzo precyzyjnie.

 

Receptą na brania w moim łowisku było podawanie zestawu metr w lewo pod prąd!

Było tam mniej zaczepów a więcej płoci.

Tego dnia więcej ryba na wagę położył "Mistrzu". - 3300 gram.

 

U mnie z jednym leszczowym bonusem skończyło się na 2800.

Jednak intensywność brań w moim łowisku była o wiele większa. Gdyby nie problemy z zaczepami wynik byłby o wiele większy.

Nazajutrz Marek na tym samym łowisku zastosował nęcenie bez zanęty spożywczej. Złowił dużo więcej niż pobliscy znajomi wędkarze, któzy wybrali tradycyjny model nęcenia.

W zanętę weszły także piękne płocie.

Płocie, które w okresie jesienno zimowym wpływają do kanału nie potrzebują dodatkowego wabienia w postaci pachnącej i pracującej zanęty spożywczej. Interesują się bardziej przynętami zanętowymi jak jockers i pinki.

Ryby chetnie pobierają robaki z dna przez co brania są zaraz po zarzuceniu zestawu. 

Przy zestosowaniu zanęty spożywczej obłok spowodowany ruchami ryb powodował żerowanie płoci nad dnem a czas oczekiwania na branie znacznie się wydłużał.

W kolejnym wiosennym wpisie będziemy chcieli z Markiem wykazać wpływ"czynnika ludzkiego" na wynik połowu. Połowimy na te same zanęty i zestawy aby porównać wyniki połowu gdzie zmienną będzie tylko wiedza i doświadczenie.